niedziela, 4 czerwca 2017

Od Willa c.d Tris

Strasznie nie lubiłem tej całej Amandy. Brian to całkiem fajny chłopak, a zdaje mi się, że ona jest z nim tylko dla kasy. Próbowałem z nim o tym gadać, ale jest tak w nią zapatrzony... no cóż, nie moja sprawa. Kiedy próbowała zaciągnąć mnie na parkiet, szybko uciekłem nie chcąc spędzać z nią ani minuty. Idąc w stronę stołu szwedzkiego zauważyłem samotnie siedzącą dziewczynę, wyglądała na smutną a w dodatku nie znałem jej. Wziąłem więc krzesło z sąsiedniego stolika i dosiadłem do niej.
- Hej, co to za smutki? - uśmiechnąłem się.
Spojrzała na mnie lekko zaskoczona.
- A... nie ważne... - odparła i lekko uniosła kąciki ust w uśmiechu.
- Jestem Will. - podałem jej rękę.
- Tris. - odwzajemniła gest.
- Pięknie imię. - uśmiechnąłem się, nie puszczając jej dłoni. - Chodź, rozwiejemy twoje smutki, co ty na to?
- W porządku. - uśmiechnęła się lekko.
Chciała iść w kierunku parkietu, jednak zatrzymałem ją.
- Tam same snoby, mam lepszy pomysł. - pociągnąłem ją lekko za sobą.
Wyszliśmy z pomieszczenia, kawałek dalej była zjeżdżalnia dmuchana, która była przygotowana dla dzieci, ale już wszystkie śpią. Ściągnąłem buty, marynarkę, wyciągnąłem koszulę ze spodni i poluźniłem krawat.
- Mam sukienkę...
- To nic, nie ma tu nikogo, a poza tym, dużo ludzi na imprezach zjeżdża w sukienkach. - wszedłem na zamek. - No chodź. - uśmiechnąłem się podając jej ręce.

Od Tris cd Will

Wracałam do domu po ciężkim dniu pracy. Przekręcając, niemalże bez życia, klucz w zamku drzwi, spostrzegłam kawałek wystającej kartki w skrzynce pocztowej. Pociągnęłam za róg, jak się okazało koperty, i wyciągnęłam ją z łatwością. W końcu otworzyłam drzwi, weszłam do środka,a tam.. przywitała mnie cisza i ciemność. Dwie niedobre przyjaciółki. Po śmierci Teusza, wszystko jakby zamarło, nie tylko w mieszkaniu, ale również w moim sercu.. czegoś brakuje..
Zapaliłam światło i postawiłam plecak na kanapie w przedpokoju, po czym otworzyłam kopertę. I aż usiadłam, gdy przeczytałam treść listu. Moja dawna "przyjaciółka" zaprasza mnie na swój ślub..
***
Tydzień przed ślubem, zabrałam się za szukanie jakiejś sukienki. Wybrałam się samotnie do sklepów, przeszłam pół miasta, zanim znalazłam odpowiednią..
***
Po całej ceremoni w kościele, wszyscy udali się do restauracji, łączonej z hotelem.. no tak, Amanda musiała pokazać, że stać ich na wynajem pokoi i wgl wszystko dla ponad 400 gości.. Zaczęła się zabawa, każdy tańczył, bawił się z rodziną, z nowo poznanymi ludźmi.. tylko mnie jakoś złapały smutki i siedziałam samotnie przy stole, wpatrując się w pusty kieliszek.
Will? 

czwartek, 11 maja 2017

Od Willa

Było późne popołudnie, wychodziłem właśnie z szatni po treningu. Wtedy zadzwonił mój telefon, spojrzałem na wyświetlacz i zobaczyłem imię brata, "Ryan" westchnąłem lekko po czym odebrałem.
- Co tam? - spytałem od razu.
- Chciałem spytać, czy na pewno będziesz na weselu. - powiedział.
- No będę, za tydzień nie?
- Tak.
- Dobra, no będę no.
Brat oczywiście przypomniał mi godzinę i miejsce, w tle słyszałem jakieś dziwne stęki, odsunąłem telefon od ucha zniesmaczony.
- Nie dzwoń do mnie jak się z kimś ruchasz. - prychnąłem lekko, wtedy usłyszałem jego śmiech i rozłączyłem się.
Pokręciłem głową i wróciłem do domu.