Było późne popołudnie, wychodziłem właśnie z szatni po treningu. Wtedy zadzwonił mój telefon, spojrzałem na wyświetlacz i zobaczyłem imię brata, "Ryan" westchnąłem lekko po czym odebrałem.
- Co tam? - spytałem od razu.
- Chciałem spytać, czy na pewno będziesz na weselu. - powiedział.
- No będę, za tydzień nie?
- Tak.
- Dobra, no będę no.
Brat oczywiście przypomniał mi godzinę i miejsce, w tle słyszałem jakieś dziwne stęki, odsunąłem telefon od ucha zniesmaczony.
- Nie dzwoń do mnie jak się z kimś ruchasz. - prychnąłem lekko, wtedy usłyszałem jego śmiech i rozłączyłem się.
Pokręciłem głową i wróciłem do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz